Humor medyczny cz. 2

4836
Daleko od noszy - Reanimacja - odcinek 10 Tropikalny upał. Bogusław Kaczmarczyk jako pacjent Bogumił Nowak

Lekarz uspokaja pacjenta;
– Skoro zjadł pan; trzy talerze zupy ogórkowej, schabowego z ziemniakami i surówką, podwójną porcję bigosu, kaczkę z jabłkami, a wszystko popił pan trzema filiżankami czarnej kawy, a do każdej kawy zamówił pan po kawałku tortu, to nie dziwię się,
że później nie miał pan apetytu.
– Ale panie doktorze, przed jedzeniem też nie miałem apetytu.


Lekarz rozmawia z pacjentem, nałogowym palaczem;
– Nie może pan rzucić palenia? Naprawdę sprawia to panu taką przyjemność?
– Bardzo, za każdym razem, gdy zapalę, teściowa wychodzi z pokoju.


1. Coś cię zaczyna boleć.
2. Idziesz do lekarza.
3. Lekarz przepisuje ci leki.
4. Sprawdzasz możliwość picia alkoholu
podczas przyjmowania leków.
5. W sumie aż tak bardzo nie boli.


Onkolog rozmawia z pacjentem;
– Przyszły wyniki pana biopsji, mam dwie wiadomości, dobrą i złą.
– To proszę zacząć od tej lepszej.
– Już nie musi pan spłacać kredytu.


Przychodzi facet do apteki, daje receptę, aptekarz nie może się odczytać;
– Pan doktor ma straszny charakter pisma, co to ma być za lek?
– Noo naaa robaki – mówi zażenowany facet, bo za nim długa kolejka.
– Dobrze, a to ma być dla dorosłych? – ciągnie farmaceuta.
– A skąd ja mam wiedzieć, ile one mają lat!?


Matematyk u lekarza. Lekarz się go pyta;
– W skali 1 do 10 jak by pan określił swój ból?
– Pi.
– Nie rozumiem.
– Słaby, lecz bez końca.


Kobieta w widocznej ciąży podczas wizyty u ginekologa z zażenowaniem pyta lekarza;
– Panie doktorze mąż chciałby wiedzieć, czy… no wie pan… czy ja mogę…
– Rozumiem, o co chodzi – przerywa lekarz – aż do bardzo zaawansowanej ciąży
można bezpiecznie uprawiać seks.
– Nie, nie o to mi chodziło, mąż chciałby wiedzieć, czy wciąż mogę rąbać drewno.


Przełożona pielęgniarek informuje dyrektora szpitala;
– Średnia temperatura pacjentów dziś rano wynosiła 34,5°C.
– Zosiu, tyle razy pani mówiłem, żeby w statystykach nie uwzględniać kostnicy.


Amerykanin wrócił z Rosji, gdzie nabawił się choroby wenerycznej, objawiała się ona tym, że penis przy samej mosznie zrobił się zielony. Poszedł z tym problemem do lekarza, ten stwierdził, że nie zna takiej choroby, i członka trzeba będzie amputować. Facet poszedł do innego specjalisty, lecz ten powiedział mu to samo, potem do kolejnego i kolejnego, każdy stawiał taką samą diagnozę. Zdesperowanemu gościowi udało mu się znaleźć lekarza, który był imigrantem z Rosji, udał się do niego, z nadzieją, że on będzie znał chorobę ze swojego rodzinnego kraju.
– Znam tę chorobę – powiedział spokojnie – wy Amerykanie zaraz byście wszystko obcinali! Tutaj nic nie trzeba robić, za tydzień, góra dwa penis sam odpadnie.


Wigilijny wieczór, u lekarza zapchał się główny odpływ, nieczystości wypływają wszystkimi rurami. Dzwoni do hydraulika, po kilku telefonach tamten odbiera;
– Panie, jest wigilia, zaraz zasiadamy do stołu, jutro do pana zajrzę…
– Ja jestem lekarzem, jak pacjent mnie potrzebuje, to nie ma znaczenia, czy są święta, czy środek nocy, zawsze jadę z pomocą…
– Pan jest naszym lekarzem! Zaraz będę.
Hydraulik jak obiecał, zjawił się po kilku minutach. Wszedł do łazienki, wyciągnął z kieszeni woreczek z białym proszkiem i część wsypał do muszli klozetowej, resztę dał lekarzowi;
– Proszę codziennie rano wsypywać po łyżce stołowej, jak za tydzień nie będzie poprawy, niech pan do mnie zadzwoni.