Finanse na wesoło

1819
100 dolarów jako puzzle, układanka

Rozmawiają dwie sąsiadki;
– Dlaczego twój mąż wczoraj tak głośno na Ciebie krzyczał?
– Bo nie chciałam mu powiedzieć, na co wydałam nasze oszczędności.
– A dziś rano?
– Bo mu wreszcie powiedziałam.


Do dyrektora banku zgłasza się sprzątaczka;
– Panie dyrektorze, proszę mi dorobić klucze do sejfu.
– Pani chyba oszalała!
– Wcale nie. Mam już dość tej pracy, pół godziny męczę się z wytrychami,
żeby otworzyć tę kupę żelastwa, w którym porządki robię w pięć minut…


Spotyka się dwóch kumpli, jeden z wyrzutami;
– Ile razy mam Cię prosić, żebyś mi oddał 100 złotych!?
– A przypomnij sobie, ile razy ja Cię prosiłem, żebyś mi je pożyczył?


Do pana Macieja, który od dłuższego czasu nie opłacał rachunków za prąd, przyszło pismo z upomnieniem z Zakładu Energetycznego, utrzymane w dość ostrym tonie. Pan Maciej pisze odpowiedź:
Szanowni Państwo.
Raz w miesiącu, gdy dostaję wypłatę, zbieram wszystkie rachunki i wrzucam do worka, a następnie losuję trzy z nich, które opłacam. Pragnę Państwa ostrzec, że jeśli jeszcze raz otrzymam pismo utrzymane w podobnym tonie, to Państwa rachunek zostanie wykluczony z loterii.
Z wyrazami szacunku.
Maciej Kowalski


Żona do męża;
– Zobacz, gdybyś nie pił przez miesiąc, ile mógłbyś odłożyć pieniędzy!
– No całkiem sporo, można by za to z dziesięć litrów wódki kupić.


– Mogę pożyczyć od Ciebie tę książkę „Jak zostać milionerem”?
– Jasne, że tak.
– Dzięki, ale brakuje w niej połowy kartek!
– A co, pół miliona Ci nie wystarczy?


Ambroży był samotnym mężczyzną, pracował w firmie ojca, matka zostawiła go, gdy był dzieckiem. Relacje z ojcem układały mu się kiepsko, właściwie sprowadzały się do kontaktów w pracy. Gdy Ambroży dowiedział się, że ojciec jest ciężko chory i wkrótce umrze, specjalnie się tym nie przejął, właściwie to ucieszył się na wieść, że odziedziczy firmę i pokaźny majątek ojca. Skoro będzie bogaty, postanowił poszukać sobie żony, z którą mógłby podzielić się majątkiem. Pewnego razu na spotkaniu biznesowym zobaczył piękną dziewczynę i stwierdził „to będzie Ona”. Na przerwie do niej zagadał;
– Może nie jestem przystojny, ani wygadany, lecz wkrótce odziedziczę dużą fortunę po moim umierającym ojcu.
Wydać było, że na dziewczynie zrobiło wyznanie chłopaka. Chętnie wzięła od niego wizytówkę i już po miesiącu została jego… macochą.


Żona do męża-elektryka;
– Z jakiej to okazji ta romantyczna kolacja przy świecach?
– Z okazji podwyżki cen prądu…


– Pożycz dwieście złotych.
– Nie mogę, mam tylko sto.
– To pożycz stówę, a sto będziesz mi winien.


Proboszcz na zakończenie mszy ogłasza;
– Drodzy parafianie mam dwie wiadomości; dobrą i złą.
Dobra jest taka, że mamy wystarczającą ilość pieniędzy, żeby wybudować nową świątynię.
Zła zaś to taka, że te pieniądze są wciąż w waszych portfelach.