Dowcipy motoryzacyjne

2889
Mural, instalacja artystyczna, samochód w ścianie budynku

Janusz sprzedaje Passata, przyjechał klient, ogląda samochód. Od razu widać, że malowany, niechlujnie poskładany, każda szyba z innej parafii, ulep jakich mało.
Ale cena była atrakcyjna, facet się dopytuje;
– Panie, to auto było bite.
– Tylko obtarte na parkingu – odpowiada Janusz.
– Który to jest właściwie rocznik?
– Zależy z której strony pan spojrzysz.


Żona dzwoni do męża;
– Kochanie urwałam lusterko w samochodzie.
– Coo, znowu coś popsułaś, w zeszłym tygodniu obdarłaś drzwi, teraz lusterko!
Jak to się stało!?
– Dachowałam…


Przy kościele stojącym obok ruchliwej drogi stoją ksiądz i rabin. Piszą na tablicy wielkimi literami;
KONIEC JEST BLISKI! ZAWRÓĆ, NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!
Ledwie skończyli pisać, zatrzymuje się samochód, kierowca krzyczy przez otwarte okno;
– Zostawcie nas w spokoju wy religijni fanatycy!
Po czym odjeżdża z piskiem opon, po chwili słychać wielki huk!
Duchowni popatrzeli na siebie, rabin mówi;
– Lepiej będzie jak napiszemy; ZATRZYMAJ SIĘ, MOST JEST ZNISZCZONY!


Team BMW Formuły 1 postanowił zatrudnić polskich mechaników. W trakcie pierwszego wyścigu Grand Prix Polacy wykręcili rekordowy czas serwisu podczas pit stopu. Niestety zostali zdyskwalifikowani, ponieważ badanie bolidu po wyścigu wykazało, że mechanicy w trakcie rekordowego serwisu, oprócz wymiany opon i uzupełnieniu paliwa zdążyli; wyciąć katalizator, cofnąć przebieg licznika oraz przebić numery silnika.


Na sądzie ostatecznym stają ksiądz i kierowca autobusu, święty Piotr mówi;
– Kierowca idzie do nieba, a ksiądz do czyśćca.
– Ale dlaczego tak? – pyta zdziwiony ksiądz.
– Widzisz księże, jak Ty prawiłeś kazania, to wszyscy spali w kościele,
a gdy On prowadził, to wszyscy gorliwie się modlili.


Na płatny parking wjeżdża zdezelowany stary samochód. Podchodzi parkingowy;
– 5 zł się należy.
Na to kierowca grata;
– Gratuluję, kupił pan!


U bram nieba stoi kierowca, który tu trafił prosto z Ziemi, po wypadku samochodowym,
w którym zginął. Uchyla się brama, zanim kierowca wszedł, nadbiegł kolejny kierowca,
cały poobcierany z kawałkiem kierownicy w ręku i wcisnął się przed oczekującego.
– No tak – spokojnie powiedział wyprzedzony – dzisiaj wyprzedza mnie pan już drugi raz.


Żona szyje sukienkę na maszynie, obok stoi mąż:
– Teraz w prawo. Prosto, jeszcze trochę. Zwolnij, no mówię zwolnij! Ty mnie w ogóle nie słuchasz! Dojedź do tego zakrętu i zaraz w lewo. Wolniej, cały czas za szybko…
W końcu żona nie wytrzymała:
– Po co te głupie komentarze, przecież umiem szyć?
– Chcę tylko żebyś zrozumiała, jak się czuję, gdy jedziemy razem samochodem.


Na sądowym korytarzu spotyka się dwóch znajomych;
– Jak tam Twoja sprawa?
– Znakomicie, uniewinnili mnie. Mój adwokat udowodnił, że przy 200 km/h
nie widać znaku ograniczenia do trzydziestu.


Napisałam na brudnym samochodzie sąsiada;
„Umyj mnie!”
A on mi zostawił wieczorem kartkę za wycieraczką mojego auta;
„Napełniłem wannę, czekam!”