Kawały o dzieciach

1723
Zabawny rysunek na tablicy szkolnej

Mama woła do synka, bawiącego się z dziećmi na podwórku:
– Jasiuu do domuu.
– A co, chce mi się już spać?
– Nie, jesteś głodny.


Michał wrócił ze szkoły cały podrapany na twarzy, mama pyta zaniepokojona:
– Co ci się stało synku?
– Dzisiaj do szkoły przyszło bardzo mało dzieci…
– No dobrze, ale skąd te zadrapania?
– …i pani kazała nam tańczyć wokół choinki.


Żona wraca po tygodniowej delegacji, wypytuje o wszystko:
– A jak tam Jasiu, miał problemy z zasypianiem?
– Żadnych – odpowiada zadowolony z siebie mąż.
– O, w jaki sposób go usypiałeś?
– Puszczałem mu horror i ….
– Horror, małemu dziecku, wieczorem, musiał się strasznie bać!
– Noo, ledwie włączyłem telewizor, gówniarz sam wchodził pod kołdrę i zasypiał.


Koniec roku szkolnego, syn przynosi ojcu świadectwo, same kiepskie oceny. Ojciec przegląda i milczy, w końcu syn przerywa ciszę:
– Jak myślisz tato, czyja to wina; genów czy stresującego otoczenia?


Nauczycielka, jako pracę domową zadała wypracowanie na temat pożarów.
Następnego dnia mały Kaziu czyta, to co napisał:
– Zapałki, to są takie małe drewniane patyczki, które bardzo łatwo zapalają się w rękach dzieci, a bardzo trudno w rękach dorosłych.


Praca z dziećmi jest prosta.
Musisz im tylko dać do zrozumienia, że jesteś bardziej niebezpieczny i nieprzewidywalny od nich.


W domu dzwoni telefon, słuchawkę podnosi ojciec trzech dorastających córek. W słuchawce odzywa się ciepły, niski głos:
– Cześć, to ty rybko?
– Nie, tu opiekun stawu…


Babcia przyjechała w odwiedziny:
-Wnusiu, dobrze się chowasz?
-Staram się – wzdycha chłopiec – ale mama zawsze mnie znajdzie i wykąpie.


W szkole pani zadała dzieciom wypracowanie, które ma zawierać słowa „zapewne i „gdyż”. Następnego dnia dzieci czytają, to co napisały. Jedna dziewczynka napisała:
– Zapewne jutro będzie padać, gdyż w nocy było zachmurzone niebo.
Inne dziecko:
– Zapewne tata jutro będzie kosił trawnik, gdyż dzisiaj cały dzień naprawiał kosiarkę.
Kolejka doszła do Jasia:
– Wczoraj byłem u kolegi, jego babcia wyszła z domu, trzymając pod pachą London News…
– Jasiu – przerwała nauczycielka – a gdzie „zapewne” i „gdyż”?
– zapewne idzie srać, gdyż nie zna angielskiego.


Kowalska ostatnio przyznała, że jej metody wychowawcze przyniosły zamierzony efekt. Gdy jej siedmioletni synek zgubił się na dworcu, usłyszała przez megafon:
– Piotruś Nieruszaj szuka mamy, powtarzam…