Humor studencki

1706
Teoria wielkiego podrywu-obsada; Johnny Galecki, Jim Parsons, Simon Helberg, Kunal Nayyar

Na początku zajęć profesor mówi do studentów
– Opowiem wam anegdotę, którą czasami opowiadam moim grupom, na poprawę humoru. A więc w czasach głębokiego PRL-u, gdy panowała cenzura, w pewnej wsi koncert miała dać rockowa kapela o kontrowersyjnej nazwie „Przejebane”. Sołtys wsi obawiając się interwencji urzędników państwowych postanowił sprytnie zmienić nazwę na „Nie Jest Dobrze”. Zespół zgodził się i dał koncert. Wszystko zakończyło się dobrze. Teraz moi drodzy przechodzimy do sedna sprawy, nie bez powodu opowiedziałem wam tę historyjkę. Sprawdziłem wasze prace. Nie jest dobrze.


Rozmowa kwalifikacyjna:
– Zapomnij o wszystkim, czego Cię nauczyli na studiach. W naszej firmie liczy się praktyka, nie teoria.
– Lecz ja nigdy nie byłem na studiach.
– Niestety, lecz nie masz wystarczających kwalifikacji, aby dla nas pracować.


Przychodzi student do wykładowcy oddać pracę na zaliczenie. Podaje profesorowi, a ten wyrzuca ją z piątego piętra i mówi:
-Jeśli przyniesie mi ją pan w 5 minut, to wystawię panu najwyższą ocenę.
Student wyjmuje drugą pracę i mówi:
-Proszę, tamto było kolegi, miałem ją podać, bo jest chory.


Sytuacja wydarzyła się na egzaminie z historii transportu. Profesor, który go przeprowadzał, był znany ze złośliwości.
Pierwsze pytanie:
– Proszę powiedzieć, ile wynosiła długość linii kolejowych w Polsce?
Student zdębiał! Pyta:
– Lecz w którym roku?
– Jest mi to obojętne, proszę sobie wybrać.
Student wybrnął z sytuacji odpowiedzią:
– W 996 roku długość linii kolejowych w Polsce wynosiła zero kilometrów.


Na wykładzie ornitologi profesor pokazuje zdjęcie, na którym tylko widać nogi jakiegoś ptaka i pyta:
– Co to za gatunek?
– Nie mam pojęcia panie profesorze.
– Pańskie nazwisko?
Student podnosi nogawki:
– Sam se pan zgadnij!


Profesor przerywa wykład i zwraca się do studentów siedzących w ostatnich ławkach:
– Kategorycznie zabraniam rozwiązywania krzyżówek na moich wykładach!
Na to ktoś z sali:
– Czy do quizów ma pan podobne uprzedzenia?


Profesor wchodząc do sali wykładowej powiedział:
– Proszę pootwierać okna, nie widzę tu orłów, nikt nie odleci!
Po skończonych zajęciach, podczas opuszczania sali, jeden ze studentów odgryzł się nauczycielowi:
– Pan profesor też drzwiami?


Pewnego razu profesor urządził sesję wolnych pytań.
Zachęcając studentów do udziału w niej powiedział:
– Nie ma głupich pytań, mogą być tylko głupie odpowiedzi.
Jeden ze studentów zadał takie oto pytanie:
– Jeśli stanę okrakiem na torach, a rękoma złapię się trakcji, czy pojadę jak tramwaj?


Pan Bóg martwił się losem studentów, na początku semestru wysłał na Ziemię Ducha Świętego, by sprawdził jak się uczą. Po powrocie Duch Św. zdaje relację:
– AWF nic nie robi, medycyna kuje, polibuda chleje.
Po pewnym czasie Pan Bóg znów poprosił Ducha Św. o sprawdzenie, co porabiają studenci:
– AWF zaczyna coś robić, medycyna kuje, polibuda chleje.
Tuż przed sesją, ostatni raz Bóg posłał Ducha Św. na uczelnie:
– AWF ma dobre wyniki, medycyna kuje po nocach, polibuda się modli.
– Bardzo dobrze – rzekł Bóg – Ci ostatni zdadzą!


Przychodzi pijany student na egzamin z matematyki i pyta profesora, czy może pisać z innymi. Profesor po długich namowach, w końcu się zgadza.
Rozpoczyna się egzamin, pierwsze zadanie:
– Proszę narysować sinusoidę.
Wszystkim to kiepsko wychodzi, profesor podchodzi do pijanego studenta i widzi idealną sinusoidę:
– Znakomicie, jednak nie jest pan w takim złym stanie, jak wyglądało to na początku.
Student odpowiada zadowolony z siebie:
– Kochany panie profesorze, to dopiero układ współrzędnych.