Humor militarny

769
Przewrócony niemiecki czołg, Tygrys we Włoszech 2WŚ-quizydlawiedzy.pl-humor militarny

Żołnierz skoczył pierwszy raz ze spadochronem, ciągnie za sprzączkę, nic się nie otworzyło, za drugą, to samo. Jest coraz bliżej ziemi, przed oczami już widzi nadchodzącą śmierć. Nagle ratunek, z dołu nadlatuje drugi żołnierz:
– Kolego, nie wiesz, jak awaryjnie otworzyć spadochron?
– Nie, ja z wybuchu w magazynie amunicji.


Kowalski i Łodyga poszli na komisję poborową. Na pierwszy ogień poszedł Kowalski, po wyjściu Łodyga się pyta:
– Jak było?
– Wyciągnęli spod stołu karabin, pytają się, co to jest, powiedziałem, że nie wiem. Potem wyciągnęli granat, też odpowiedziałem, że nie wiem, co to jest. Potem wyciągnęli łopatę, to im mówię, że łopata. Dostałem przydział do kompanii remontowo-budowlanej
Łodyga wszedł do pokoju, stoi przed komisją, major włożył rękę pod stół, nim zdążył ja wyciągnąć, krzyczy:
– Łopata!
– Bardzo dobrze – mówi major – przydział do wywiadu.


Trwa wojna jądrowa pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją, obu stronom skończyły się pociski, nastąpił impas w działaniach. W głównej bazie rosyjskiej armii odzywa się telefon:
– W jednej z baz na Syberii odkryto kilka rakiet z głowicami atomowymi! – mówi generał, który odebrał telefon. Głównodowodzący wydaje rozkaz do odpalenia, po czym mówi:
– Ja wiedziałem, dopóki u nas taki bardak (bałagan) będzie, to my tę wojnę wygramy.


Syn pisze list z wojska:
– Tato dostałem syfilisa, oprócz tego wszystko w porządku.
Taką dostał odpowiedź od ojca:
– Synu, ja się na waszych odznaczeniach nie znam, ale skoro go dostałeś, to noś z dumą na wierzchu.


Kowalski stoi przed komisją poborową, ciągle trze oczy:
– Ma pan problem ze wzrokiem – pyta lekarz.
– Jestem praktycznie niewidomy.
– Jak to, niewidomy?
– Widzi pan doktorze ten wazon na stole? Bo ja go wcale nie widzę.


Plutonowego wcześnie rano obudził hałas, pochodzący ze świetlicy. Wstał wkurzony i poszedł sprawdzić, co się dzieje. Wchodzi do świetlicy, a tam pod ścianami porozkładane stoły, na jednym z nich stoi szeregowy Kowalski, na środku kapral Łodyga. Gdy Łodyga krzyknie:
– Koluszki – Kowalski przeskakuje ze stołu na stół. Zaskoczony plutonowy przygląda się przez chwilę zjawisku, po czym pyta:
– Co to ma wszystko znaczyć?
– Melduję posłusznie, że szer. Kowalski jedzie dzisiaj na urlop – odpowiada kapral.
– Ale co to ma wspólnego z tymi wygłupami?
– Szer. Kowalski ma przesiadkę w Koluszkach, właśnie ćwiczymy, ten element podróży.


Amerykańscy dowódcy nie obawiają się chińskich wojsk pancernych, ich pociski przebijają każdy chiński czołg.
Chińczycy również nie obawiają się konfrontacji z amerykanami, dowolny chiński czołg jest dwa razy tańszy, niż jeden amerykański pocisk przeciwpancerny.


Ile razy z kawału śmieje się kapral?
– Dwa razy, pierwszy raz, jak mu opowiedzą, drugi raz, jak mu wytłumaczą.
Ile razy śmieje się chorąży?
– Trzy razy, pierwszy raz, jak mu opowiedzą, drugi raz, jak mu wytłumaczą, trzeci raz, jak zrozumie.
A ile razy śmieje się porucznik?
– Tylko raz, on nie daje sobie wytłumaczyć.


Kowalskiemu zmarła matka, kpr. Łodyga dostał polecenie przekazania mu tej informacji, dowódca, poprosił, żeby zrobił to delikatnie. Kapral zebrał całą drużynę na placu, ustawił w szereg, po czym wydał rozkaz:
– Wszyscy mający matki wystąp! A wy Kowalski, gdzie się pchacie?


Przychodzi żołnierz na SOR:
– Co panu dolega? – pyta lekarz.
– Od rana męczy mnie czkawka i nie chce przejść.
– Przychodzi pan z czkawką! – denerwuje się lekarz – Jaja pan sobie robi. To jest SOR, przyjmujemy tylko nagłe przypadki.
– Ale ja jestem saperem, za godzinę jedziemy na robotę.