Dowcipy religijne

5698
Mural inspirowany freskiem Michała Anioła-Stworzenie Adama Zespół Szkół Technicznych w Czestochowie

W raju Adam i Ewa jedzą podwieczorek:
– Ta szarlotka jest przepyszna moja droga, skąd wzięłaś jabłka?
– Tylko się nie denerwuj…


Jezus z Mojżeszem grają w golfa. Poszli na polu, Jezus ustawił piłeczkę, uderzył i poleciała na środek jeziora i pływa po powierzchni wody. Jezus niewiele myśląc podszedł po wodzie do piłeczki, uderzył i wpadła do dołka. W tym momencie do grających podszedł staruszek i zapytał, czy może się dołączyć.
– Pewnie – mówi Jezus – Twoja kolej będzie po Mojżeszu.
– Dobrze – zgodził się starzec.
Mojżesz ustawił piłeczkę, uderzył, piłka poleciała na środek jeziora i zatonęła. Mojżesz rozstąpił wody, podszedł do piłeczki, uderzył i wpadła do dołka. Nadeszła kolej na staruszka. Ustawił, uderzył. Piłka poleciała na środek jeziora i zatonęła. Przepływająca ryba złapała w pyszczek piłkę. Nadleciał orzeł, zanurkował, złapał rybę i odfrunął. Gdy przelatywał z nią nad dołkiem, ryba wypuściła z pyszczka piłeczkę, która trafiła prosto do dołka.
Mojżesz popatrzył na Jezusa i powiedział:
– Z twoim starym to się nie da grać!


Przychodzi babcia do księdza na plebanie i mówi, że chce ochrzcić kota. Ksiądz kategorycznie odmawia.
– Zapłacę 10.000 zł – zaproponowała i ksiądz się zgodził.
Ochrzcił kota, lecz gryzło go sumienie, poszedł porozmawiać o tym z biskupem.
– Oszalałeś, nie można chrzcić zwierząt!
– Ale zapłaciła 10.000 zł.
– Proszę, przygotuj kota do bierzmowania.


Katolik rozmawia z ateistą, próbuje mu wytłumaczyć, na czym polega fenomen cudu:
Katolik – Jeśli jakiś człowiek wypadnie z balkonu na 10 pietrze i przeżyje, to będzie cud.
Ateista – To może być przypadek.
Katolik – Ale jeśli on celowo wyskoczy i nadal nic mu się nie stanie, to będzie cud.
Ateista – Albo szczęście.
Katolik – Ok, a jeśli ten człowiek wejdzie trzeci raz na ten sam balkon i skoczy i przeżyje, to na pewno będzie cud.
Ateista – Trzy razy z tego samego balkonu, to już rutyna.


Rozmawia trzech duchownych, o tym, jak dzielą pieniądze z tacy.
Pierwszy mówi prawosławny pop:
– Ja rysuję kreskę na środku podłogi, podrzucam pieniądze do góry, co spadnie po prawej stronie, to jest dla Boga, co po lewej jest moje.
Drugi katolicki ksiądz:
– Ja rysuję na podłodze kółko i podrzucam pieniądze do góry, co spadnie do środka kółka, to dla Boga, co na zewnątrz moje.
Ostatni wypowiada się żydowski rabin:
– Ja robię bardzo podobnie do szanownych kolegów, podrzucam pieniądze do góry, co Bóg złapie, to jego, co spadnie, to moje.


Po śmierci Ojciec Święty poszedł do Nieba. Poprosił św. Piotra, o zezwolenie na doglądanie Ziemi, chciał się przekonać, czy reformy, które przeprowadził w Świętym Kościele na ziemi, są kontynuowane. Św. Piotr się zgodził, na jego polecenie aniołowie wybudowali autostradę, która zaczynała się w Niebie, a kończyła w chmurach nad Watykanem. Codziennie rano Papież w papamobile jeździł do końca autostrady, gdzie się zatrzymywał na specjalnie przygotowanym punkcie widokowym, z którego obserwował, jak się sprawy mają, a wieczorem wracał do Nieba. Pewnego dnia jedzie autostradą, a tu mija go z dużą prędkością brodacz na Harleyu, cały ubrany w skóry. Po przyjeździe Papież poszedł ze skargą do św. Piotra:
– Jak to możliwe, że jakiś człowiek jeździ drogą zarezerwowaną tylko dla mnie, do tego łamie wszystkie przepisy?
Św. Piotr rozłożył ręce:
– Nic nie poradzę, syn szefa…


Dlaczego papież Benedykt XVI wybrał na cel swojej pierwszej pielgrzymki do Polski Grunwald?
Bo jest to tradycyjne miejsce spotkań Polaków z niemieckim duchowieństwem.


Powódź w małym miasteczku, straż ewakuuje ludność, przyszli do kościoła, zastali księdza gorliwie modlącego się przed ołtarzem. Ksiądz odmówił opuszczenia kościoła, argumentując:
– Bóg mnie ocali – strażacy odeszli.
Gdy woda zaczęła zalewać teren, przypłynęli do kościoła łódką, ksiądz schronił się na ambonie, ponownie odmówił ewakuacji.
Wieczorem woda podniosła się na tyle, że zaczęła przykrywać budynki. Ksiądz przeniósł się na wieżę kościelną. Nadlatuje śmigłowiec.
– Proszę z nami – krzyczy ratownik z helikoptera.
– Zostaję – odpowiada duchowny – Opatrzność Boża mnie ochroni.
Ratownicy odlecieli.
Gdy w nocy woda sięgnęła szczytu wieży, ksiądz z wyrzutami:
– Boże dlaczego, mnie wiernemu słudze pozwoliłeś się utopić!
Otwarły się niebosa i głos doniosły przemówił:
– Głupcze! Trzy razy po Ciebie ludzi wysyłałem!


Syn przyniósł za szkoły kartkę z ocenami, same piątki, tylko z religii pała. Następnego dnia ojciec poszedł porozmawiać z księdzem.
– Z pana synem mam duży problem – mówi ksiądz – on nawet nie wie, że Jezus umarł.
– Bo widzi ksiądz, my to mieszkamy na takim zadupiu, ja nawet nie wiedziałem, że chorował…


Na lekcji religii katechetka zwraca się do dzieci:
– Jak nazywa się rude zwierzątko z długim ogonem, które bardzo lubi orzeszki?
Zgłosił się mały Jasio:
– Na 99% to jest wiewiórka, ale znając siostrę, to może być Pan Jezus.