Dowcipy o zębach, dentystach i stomatologii

653
Stomatologia bezbolesna, dentistry painless, stary szyld kliniki stomatologicznej

– Panie doktorze, mam żółte zęby, co by mi pan doradził?
– Do żółtych zębów niebieski krawat.


Do kliniki stomatologicznej przychodzi facet z karteczką;
Wczoraj leczyłem u Was zęby i teraz mi się szczęka nie otwiera. Zróbcie coś z tym.
Dentysta, który go przyjął, uspokaja pacjenta;
– Zaraz to załatwimy, będzie to kosztowało 5.000 złotych…
Facetowi z wrażenia szczęka opadła.
– I gotowe, zapraszam do kasy.


Dentysta zabiera się za borowanie bolącego zęba, nagle zamiera w bezruchu
i pyta pacjenta;
– Czy mi się wydaje, czy rzeczywiście trzyma pan rękę na moich jądrach?
– To tylko asekuracja, bo przecież nie o to chodzi, byśmy sobie zadawali ból.
Prawda panie doktorze?


Rzeczy szkodliwe dla Twoich zębów;
– Cukier.
– Palenie.
Dieta uboga w wapń.
– Wtrącanie się w cudze sprawy.


Facet przyszedł na zabieg do przychodni stomatologicznej. Dentysta ogląda uzębienie
i widzi same złote zęby, platynowe koronki, w końcu nie wytrzymał;
– Nie wiem w czym problem, co mam tu panu zrobić?
– Chciałbym założyć alarm.


Przyszedł facet do wróżki;
– Widze u pana duże problemy zdrowotne, bardzo bolesne.
– To by się zgadzało, od pewnego czasu bolą mnie zęby, jeden nawet mi sam wypadł.
– Dobrze, że się panu to nie przyśniło, to bardzo zły znak…


Bokser siedzi na fotelu dentystycznym;
– Czy mam zastosować znieczulenie do tego zabiegu? – pyta stomatolog.
– Jeśli chodzi o mnie to niekoniecznie, jeśli chodzi o pana…


Facet wraca do domu od dentysty.
– Jak było? – pyta żona.
– Dwa wyrwał!
– Przecież bolał cię tylko jeden.
– Nie miał wydać.


Przychodzi pacjent do gabinetu stomatologicznego na usunięcie zęba;
– Ile to będzie kosztowało? – pyta dentystę.
– 50 zł za godzinę…


Facet notorycznie spóźniał się do pracy, bo zasypiał. W końcu szef zagroził,
że jeśli jeszcze raz się spóźni, wyleci z pracy. Facet budzi się rano, na zegarku 8.00,
a do pracy miał na 7.00. Myśli, co tu robić, przypomniał sobie, że ma sąsiada dentystę.
Biegnie do niego, wali w drzwi, zaspany sąsiad, pyta:
– Co się stało.
– Wyrwij mi 4 zęby z przodu i umaż twarz krwią, że niby miałem wypadek.
Dentysta tak zrobił i mówi:
– 400 zł się należy.
– Ale od wyrwania jednego zęba było zawsze 50 zł, w sumie 200 zł
– odpowiada zdziwiony facet.
– Ale dziś jest podwójnie, bo to niedziela.